Przychodzi klient do programisty

W ciągu ostatniego półwiecza zaszły zmiany technologiczne, za którymi trudno nadążyć. Pojawiły się zawody (w tym, zawód programisty), w których wynik pracy jest niemal w całości niewidoczny dla klienta, można powiedzieć – niematerialny. Każdy wie, że stolarzowi należy zapłacić za zrobienie stołu, a kucharzowi za posiłek. Wciąż jednak za rzadko zastanawiamy się nad tym, ile warta jest praca intelektualna i jej efekty. Ponieważ strona internetowa wygląda jak zestaw kilkunastu prostych plansz obrazków, klientom często wydaje się, że jej zrobienie zajmuje właśnie tyle czasu, ile zajęłoby zrobienie kilkunastu prostych plansz. W rzeczywistości, to, co widzisz, to coś w rodzaju elewacji budynku. Najwięcej pracy odbywa się „w środku”.

Czy uczestniczyłeś kiedyś w budowie domu? Nawet jeśli nie, pewnie orientujesz się, jak ważne są fundamenty, ściany nośne, rury ukryte w ścianach, a także przepisy budowlane, bez których nie wolno nawet zacząć. Wyobraź sobie, co byś czuł jako architekt, gdyby Twój klient powiedział Ci: „Chciałbym mieć dom o pastelowej elewacji”. Zapytałbyś pewnie, jaka powierzchnia, ile pięter, i najważniejsze, z czego budujemy? A klient na to: „Nie wiem, zaproponuj coś”.

Cierpliwie proponujesz klientowi drewno i cegłę i tłumaczysz, czemu budownictwo ze słomy nie ma przyszłości („Ale widziałem takie na filmie” i „W takich nocowaliśmy na Wyspach Wielkanocnych” mówi klient, który nie wierzy, że się nie da), po czym przechodzicie do ilości pięter: „Na razie cztery, ale może zdecyduję się powiększać rodzinę”.

Po kilku godzinach, dniach, tygodniach takiej dyskusji, ustaliliście w końcu mniej więcej kształt bryły, liczbę pięter, rodzaj ogrzewania i typ okien. Po kolacji siadasz do wizualizacji i planów, majstrujesz wirtualną makietę, by klient mógł łatwiej sobie wyobrazić, jak będzie wyglądać dom. Liczysz na to, że doprecyzujecie położenie łazienek i liczbę pokoi. Kończysz akurat przed śniadaniem. Wysyłasz. Siadasz do stołu z kubkiem wczorajszej kawy w ręku, kiedy od klienta przychodzi SMS o treści „Nie jestem pewien, czy podoba mi się ten odcień niebieskiego”.

Tak w architekturze, jak i w programowaniu, sprawdza się słynna maksyma Małego Księcia: najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. Na pewno nie na pierwszy rzut oka.

Frontend Developer

Piotr Kaczorowski

e-mail:

tel.: